sobota, 12 stycznia 2019

Kirke || Madeline Miller

Kirke już od samych narodzin budziła wśród innych bóstw nieprzyjemne myśli. Od najmłodszych lat uznana za wyrzutka, brzydką istotę, która potrafi jedynie chować się w kącie. Nikt jednak nie zdawał sobie nigdy sprawy, że jedna z córek Heliosa sprzeciwi się nie tylko własnemu ojcu, ale też innym bóstwom i posunie się do czarodziejskich sztuczek, które zostały surowo zakazane. Kirke sprowadza na siebie gniew najpotężniejszych bogów, przez co zostaje zesłana na wyspę, gdzie ma prowadzić samotne życie nieśmiertelnej istoty. Dziewczyna mimo wszystko nie poddaje się. Mimo ogarniającej jej samotności, układa wszystko na nowo oraz rozwija magiczne umiejętności, które z dnia na dzień stają się coraz potężniejsze, by wreszcie móc obudzić strach wśród najwyższych z bogów.

"W samotnym życiu są rzadkie chwile w których dusza innej istoty pojawia się blisko twojej, jak gwiazdy, które tylko raz w roku muskają niebo."

"Kirke" to długo wyczekiwana premiera 2018 roku. Przez wielu zachwalana, dlatego też wreszcie skusiłam się na jej zakup. W końcu przepiękne wydanie tej książki wprost krzyczy do czytelników "Weź mnie! Popatrz jaka jestem piękna! Weź mnie ze sobą!". Jako typowa sroka okładkowa, nie mogłam jej nie wziąć! Natychmiast wzięłam się za czytanie i tu pojawia się problem...

Książka opowiada o boskim, nieśmiertelnym świecie. Mitologia grecka nigdy nie była moją mocną stroną, jednak miałam nadzieję, że "Kirke" przybliży mnie do historii tych bogów. Niestety była to chyba jedna z trudniejszych przepraw przez jakąkolwiek z książek. Uważam, że Madeline Miller nie poradziła sobie zbytnio w starciu z okrutnymi bogami, przez co powieść tę czytało mi się ciężko i do tego momentu nie umiem zrozumieć jej fenomenu na rynku.

Bohaterami naszej książki są bogowie greccy znani z okrutnych charakterów, niesamowitej siły oraz ciągłych starć pomiędzy sobą. Główną z bohaterek jest Kirke - córka Heliosa oraz Perseidy, która tak naprawdę chyba nie ma zielonego pojęcia czego chce od życia. Miałam ogromną nadzieję na silną żeńską postać, która postanowi sprzeciwić się bogom, dla których od zawsze była nikim. Niestety dostałam słabą nimfę, która gdzieś tam posiada chęci do utarcia im nosa, natomiast po chwili znów otrzymujemy obraz słabej istoty, która chowa się gdzieś po kątach, by wypłakać swój smutek i ból. Sam pomysł z narodzeniem się czarodziejskich mocy w Kirke można uznać za niezwykle ciekawy i łatwy po rozwinięcia, niestety autorka nie wykorzystała do końca tego potencjału.

Książka pełna jest nowych pomysłów, akcji oraz bohaterów. Normalnie uznałabym to za plus, jednak w tym przypadku doprowadziło to do wielu niedociągnięć jak i ogólnego bałaganu w "Kirke". Nie ukrywam, że wielokrotnie gubiłam się podczas jej czytania, nie rozumiałam co Madeline Miller chciała tym osiągnąć. Wiele wątków czy też bohaterów pojawiało się znikąd, by za moment zniknąć raz na zawsze i nic nie wprowadzić do całej historii. Uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby skupić się na kilku pojedynczych wątkach, by wreszcie doprowadzić wszystko do wielkiego finału, który zwali czytelnika z nóg, natomiast otrzymałam tu jeden wielki "misz masz" jaki nie prowadzi do niczego szczególnego...

Przyznam, że miałam duże oczekiwania do tej książki. Myślałam, że treść będzie tak samo piękna jak okładka, niestety tutaj nastąpiła ogromna pomyłka. Męczyłam się nieco podczas jej czytania, cała historia ciągnęła mi się w nieskończoność, jednak nie była to najgorsza książka z jaką miałam do czynienia. Uważam, że miłośnikom mitologii bardziej przypadnie do gustu. Ja niestety do nich nie należę i może to dlatego nie byłam szczególnie zainteresowana losami Kirke.






A wy co sądzicie o tym hicie, który jeszcze niedawno robił furorę na blogach? Dzielcie się swoimi opiniami na jej temat!

6 komentarzy:

  1. Dla mnie 'Kirke' to jedno z największych rozczarowań życia. Nie rozumiem jej fenomenu i tylu pochlebnych opinii. Wynudziłam się na niej nie mniej niż na lekturach szkolnych, a ile razy przysnęłam nie zliczę. Jedyne co tutaj jest świetne to okładka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale prawda, a szkoda bo liczyłam na fajną historię :c

      Usuń
  2. Kocham mitologię więc myślę, że trafia w mój gust czytelniczy. Chcę ją przeczytać i przekonać się na własnej skórze, czy mnie zachwyci, czy rozczaruje ? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że Twoja recenzja nie jest bardzo pozytywna to i tak wiem, że przeczytam tę książkę. Jestem jej naprawdę bardzo ciekawy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie cały ten szał na Kirke ominął. Nie zachwycałam się przed premierą, w dniu premiery, po... pomyślałam, że jesli będzie okazja to przeczytam. Podeszłam do niej bez emocji (a uwielbiam mitologię) i nie poczułam rozczarowania - nie miałam po czym. Nie poczułam też zachwytu. Według mnie to jedna z tych książek która nie została napisana dla akcji (bo tej jest w niej niewiele) ale bardziej dla słowa? Dla tych dla których ważniejsze jest jak ksiązka została napisana, lubią oddać się refleksji, pomyśleć... ;)

    OdpowiedzUsuń