niedziela, 19 marca 2017

Miasteczko Darkmord



Darkmord to miejsce, które każdy omija szerokim łukiem. Jest to małe, nieznane miasteczko, w którym dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Darkmord to jedyne miejsce na świecie, gdzie można spotkać Legendy, czyli straszliwe potwory, które pragną zniszczyć wszystko, co tylko znajdzie się na ich drodze. Na szczęście mieszkańców miasta chronią Łowcy Legend. Przyszłym Łowcą jest nasz główny bohater, czyli dwunastoletni Finn, który niestety nie radzi sobie zbyt dobrze z zabijaniem stworów jak na swój wiek. Chłopak za kilka miesięcy musi przejść test, który zadecyduje o tym czy jest gotowy zostać Łowcą Legend, ale czy uda mu się nadrobić zaległości?


Pierwsza kwestia, która nie daje mi spokoju i muszę ją poruszyć to PRZEPIĘKNE wydanie książki! Kiedy otworzyłam paczkę zaniemówiłam z wrażenia! Sama okładka jest wykonana w minimalny sposób, zewnętrzne strony kartek są całe czarne i te cudowne obrazki w środku...! Mówi się, że książki nie powinno się oceniać po okładce, ale gdy jest się sroką okładkową trudno jest zastosować się do tego powiedzenia!
"Miasteczko Darkmord" przedstawia naprawdę bardzo ciekawą historię. Tajemnicze miejsce, którego nie znajdzie się na mapach, w którym grasują niebezpieczne potwory na pewno przyciągają czytelnika głodnego przygód.
Książka napisana jest w niezwykle prosty sposób i tutaj nieco mi to przeszkadzało. Brakowało mi opisów uczuć, miejsc w jakich znajdują się bohaterowie, ale muszę też wziąć pod uwagę to, że jest to lektura dla jeszcze młodszych czytelników ode mnie i dawniej również coś takiego czytałam. Wszystko nadrabiają jednak liczne obrazki, które znajdziemy między kartkami książki. Wykonane są one z niezwykłą starannością i moim zdaniem na pewno przyciągają wzrok, a tym samym dosyć dużo mówią o samej historii.
Jeżeli chodzi o bohaterów, to tutaj również nie jestem jakoś bardzo zachwycona. Oczekiwałam, że Finn będzie dwunastoletnim twardzielem, który będzie potrafił skopać wszystkim Legendom tyłki, natomiast na samym początku dostajemy go jako taką rozgotowaną kluchę, która potyka się o własne nogi. Mimo tego zdobył moją sympatię, ponieważ jakie nieporadność wydawała mi się po prostu słodka!
Sama nie jestem zakochana w "Miasteczku Darkmord", ale myślę, że gdybym cofnęła się kilkanaście lat wstecz, gdy chodziłam jeszcze do podstawówki, szalałabym za tą lekturą! Teraz szukam już w książkach czegoś więcej, ale mimo wszystko miło było przeczytać coś luźniejszego w weekend. Na pewno książkę mogę polecić początkującym czytelnikom!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu ZnakEmotikon!

poniedziałek, 13 marca 2017

Dzienniczek pełen cytatów #4



1. "Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają" - "Dwór mgieł i furii" - Sarah J. Maas
Znalezione obrazy dla zapytania stars gif


2. "- W każdej baśni jest ziarno prawdy - rzekł cicho wiedźmin - Miłość i krew. Obie mają potężną moc. Magowie i uczeni łamią sobie nad tym głowy od lat, ale nie doszli do niczego, poza tym, że...
- Że co Geralt?
- Miłość musi być prawdziwa." - "Ostatnie życzenie" - Andrzej Sapkowski
Znalezione obrazy dla zapytania disney love gif


3. "- On mnie kochał...wciąż mnie kocha, Rhysandzie.
- Problemem nie jest to, czy cię kocha, tylko jak bardzo. Za bardzo. Miłość potrafi być trucizną." - Dwór mgieł i furii" - Sarah J. Maas
Znalezione obrazy dla zapytania hug bed gif tumblr


4. "- Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej jak się da." - "Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes
Znalezione obrazy dla zapytania sad love gif


5. "- Każdy musi mieć jakieś sekrety - oznajmił. - Dzięki nim jesteśmy podatni na ciosy." - "Black ice" - Becca Fitzpatrick


wtorek, 7 marca 2017

Z każdym oddechem


Pewnego dnia Eliza dostaje ważny telefon. Jak się okazuje podczas rozmowy, po dziesięciu latach na wolność wychodzi seryjny morderca, w którym kobieta była kiedyś chorobliwie zakochana. Zdaje sobie sprawę, że po opuszczeniu murów więzienia Thomas będzie ją poszukiwać, zabijając po drodze bliskie jej sercu osoby. Z tego względu postanawia uciec oraz zemścić mężczyźnie w najbardziej okrutny sposób, jednak nie jest to takie łatwe, gdy przyjaciele z pracy troszczą się o nią jak o małe dziecko, a tym samym wysyłają za nią Wade'a. Wade to niezwykle przystojny, ale też arogancki facet, który uczepił się Elizy w nadziei, że wreszcie będzie tylko jego! Wyrusza za dziewczyną w podróż, aby uchronić ją przed niebezpieczeństwem jakim jest były więzień!

"Zawsze płaci się za popełnione błędy. Można odwlec tę zapłatę, lecz nigdy nie da się jej uniknąć."

Muszę przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczone książką! Jest to moje pierwsze, ale na pewno nie ostatnie spotkanie z powieściami Mayi Banks, która moim zdaniem stworzyła przyjemną, tajemniczą, ale również romantyczną historię z groźnym mordercą w tle.

Na początku byłam pewna, że otrzymam tutaj typowy kryminał, gdzie będziemy rozwiązywać liczne zagadki związane z morderstwami, a tym samym jedynym celem głównej bohaterki będzie zemsta za jej krzywdy wyrządzone kilka lat temu. Poczułam się jednak zaskoczona, gdy zauważyłam, że tak naprawdę "Z każdym oddechem" to łagodna historia miłosna pomieszana z wątkami kryminalnymi i to stworzyło bardzo fajne, ciekawe połączenie.

Całość napisana jest w bardzo przyjemny sposób dla czytelnika i książkę czyta się niezwykle szybko, ale z dużym zainteresowaniem. O przeszłość naszej bohaterki dowiadujemy się praktycznie z każdym rozdziałem, dzięki czemu nie mamy wszystkiego podanego na tacy, ale jakby nie patrzeć nie mamy też powiedziane o niej zbyt wiele..dlatego? To na końcu!

Bohaterowie są bardzo ładnie wykreowani, mimo że sama dodałabym jeszcze kilka szczegółów, dzięki którym dowiedzielibyśmy się o nich nieco więcej, ponieważ w tej kwestii czuję niedosyt. Największą sympatię zyskał u mnie Wade, czyli typowy bad boy (muszę przyznać, że lubię takich w książkach!). Na początku lektury poznajemy go jako zwykłego dupka, jednak z każdą stroną dostrzegamy jego drugą stronę, która mnie urzekła i sprawiła, że przyciągnął mnie do siebie swoim zachowaniem wobec Elizy.

Jest jedno ALE...przed tą książką powinny być jeszcze trzy poprzednie części, które dokładnie opisują po kolei losy bohaterów. Niestety w Polsce one nie zostały wydane, a tym samym nie dostaliśmy pełnej historii, dzięki której w stu procentach moglibyśmy ogarnąć o co tutaj chodzi! I za to daję wielki minus! Dostajemy lekturę, mamy pewność że tutaj wszystko będzie ładnie opisane, a później okazuje się, że tak naprawdę nie wiemy 3/4 ważnych rzeczy. Wielka szkoda, ale mimo wszystko książka mi się spodobała, ponieważ spędziłam przy niej dość mile weekend!




Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins!

środa, 1 marca 2017

Superbetter


Każdy z nas ma gorsze i lepsze dni. Źle jest jednak, gdy ta pierwsza grupa przeważa w naszym życiu, powolutku rujnując naszą psychikę oraz zdrowie. Jane McGonigal przez większość swojego czasu zajmuje się grami. Niestety pewnego dnia pod wpływem nieszczęśliwego wypadku doznaje wstrząsu mózgu, który ciągnie się za nią przez bardzo długi czas. Kobieta postanawia się jednak "naprawić"  i w ten sposób wymyśla grę, która może jej pomóc w odzyskaniu dawnego życia. Jej metoda osiągnęła dobre wyniki, dzięki czemu Jane postanowiła podzielić nią z resztą świata. Dzisiaj kobieta każdego dnia dostaje mnóstwo wiadomości z podziękowaniami od osób nawet ciężko chorych, że dzięki jej świetnemu pomysłowi są w stanie żyć w szczęściu!



"Superbetter" to kolejny poradnik, których ostatnio namnożyło się na moich półkach i powiem szczerze, że już widzę małą zmianę w swoich zachowaniach, przyzwyczajeniach. Ta książka nie jest raczej moim ulubieńcem spośród lektur, które mają za zadanie odmienić nasze życie, ale muszę przyznać, że tak czy siak podczas jej czytania bawiłam się bardzo dobrze!

Autorka w bardzo dużym stopniu skupiła się tutaj na grach, co nie oznacza, że musimy być zapalonym graczem, aby cokolwiek z tego zrozumieć! Wszystko wytłumaczone jest prostym, przyjemnym językiem, dzięki czemu lekturę czyta się niesamowicie szybko!

Jane pokazuje gry jako coś bardzo pozytywnego. W szkole, pracy czy na ulicy słyszymy od starszych, że gry uzależniają, nie robią z naszą psychiką nic dobrego, natomiast w tej książce dowiadujemy się prawdy! Wiedzieliście, że dzięki Tetris możemy zapomnieć o obrazach, które utknęły nam w pamięci? Wiecie, że gry z motywem zimy używane są podczas leczenia ludzi o dużych oparzeniach skóry?

Jakby nie patrzeć, to całe nasze życie jest grą, w której szukamy sojuszników, ale też musimy stoczyć liczne walki z wrogami! Niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy, dlatego autorka naszego poradnika uświadamia nam tę prawdę i pokazuje, że gry w dzisiejszych czasach to nieodłączna część naszego życia!

Oczywiście oprócz przydatnych ciekawostek na temat gier, mamy tutaj do czynienia z wieloma zabawami przeznaczonymi dla czytelnika! Powiem szczerze,  że wielką fanką tego typu wyzwań nie jestem, ale tutaj bawiłam się bardzo dobrze i przy niektórych z nich uśmiech pojawiał mi się na twarzy!

sobota, 25 lutego 2017

Dziewczyna z dzielnicy cudów


Nikita to twarda, zbuntowana do szpiku kości dziewczyna. Należy ona do Zakonu Cieni, który zajmuje się niszczeniem problemów związanych z magią siejącą się po świecie. Kobieta wyszkolona jest do granic możliwości, dzięki czemu radzi sobie z każdą niebezpieczną sytuacją jaka może stanąć jej na drodze podczas ciężkiej pracy. Pewnego dnia matka przydziela jej kolejnego partnera, który ma pomagać w zadaniach. Zdanie Nikity jest całkowicie inne, dlatego chce się pozbyć Robina tak jak każdego poprzedniego mężczyzny stojącego koło jej boku.

"Im mniej śladów na moim ciele pozostawi życie, jakie obecnie wiodę, tym większa szansa, że uda mi się wieść nowe z dala od tego, co dawniej wypełniało moją codzienność."

Krótki opis książki świadczy o tym, że jest ona przepełniona akcją i pani Aneta Jadowska ratuje honor polskich autorów. Sama skusiłam się na tę powieść, a teraz siedzę przed komputerem i nie wiem co na temat tego wszystkiego powiedzieć.

Pierwszą kwestią, którą chciałabym omówić, to piękne wydanie tej książki. Wielki plus za to, że pomiędzy kartki powieści dołączone są cudowne ilustracje. Uwielbiam tego typu "dodatki", ponieważ wprowadzają one czytelnika w całą akcję jeszcze mocniej, jednak w tym przypadku na nic te obrazki się nie zdały, ponieważ sama autorka chyba pomieszała się w "zawrotnej akcji" książki i tak czy siak wielu informacji raczej nam nie przekazała.

Początkowo "Dziewczyna z dzielnicy cudów" zapowiadała się obiecująco. Od razu poznaliśmy nieco główną bohaterkę Nikitę no i jakby na tym się skończyło w sumie to zachwalanie. Oczekiwałam, że skoro początek jest ciekawy, to z każdą kolejną kartką, rozdziałem będzie działo się coraz więcej, a na sam koniec otrzymamy takie wielkie BUM! i historia zakończy się w dobrym stylu. Szkoda, że były to tylko moje oczekiwania...Cierpliwie czekałam aż akcja nabierze tempa i  zamiast niepotrzebnych, nużących z czasem opisów miejsc czy sytuacji dostaniemy na tacy coś rzeczywiście interesującego, coś co mogłoby wreszcie rzeczywiście czytelnika zaciekawić.

Miałam dość duży ból, gdy czytałam tę książkę, ponieważ autorka jakby pomijała bardzo wiele ważnych kwestii. Zamiast wytłumaczyć bieżącą sytuację w lekturze, ta całkowicie to olewała i przechodziła do nowego wątku, przez co "Dziewczyna z dzielnicy cudów" była dla mnie po prostu niezrozumiała. W wielu miejscach zauważyłam również błędy, źle ułożone zdania. Czytałam je uważnie nawet kilka razy i zwyczajnie nie wiedziałam o co w nich chodzi i czego się tak właściwie tyczą.

Bohaterowie stworzeni przez Jadowską są nijacy. Uwielbiam w książkach twarde laski, które potrafią pokazać swoją siłę, ale tutaj Nikita w żaden sposób mnie do siebie nie przyciągnęła. To samo tyczy się Robina. W obrazkach załączonych w książce, widzimy go jako przystojnego mięśniaka z zarostem, a w rzeczywistości odebrałam go jako taką rozgotowaną kluchę. Wielka szkoda, bo miałam nadzieję, że we dwójkę stworzą zabójczy zespół, w którym się zakocham i długo po przeczytaniu książki o nich nie zapomnę.

Jedyne co za mogłabym jeszcze nieco pochwalić autorkę to opisy naszej Polski, w której mamy troszkę magii i od czasu do czasu przewija się ona w książce. I na tym niestety pozytywne rzeczy się kończą.

Jestem naprawdę bardzo, ale to bardzo zawiedziona lekturą, ponieważ myślałam, że otrzymam coś fajnego, ciekawego, a skończyło się tak, a nie inaczej...





Zdania na temat tej książki są mocno podzielone, więc co o niej uważacie? Piszcie w komentarzach! :)

poniedziałek, 20 lutego 2017

Zakładka DESA MODERN

Spraw przyjemność książce, którą kochasz
DESA Modern przygotowała wyjątkową kolekcję magnetycznych zakładek do książek. Każda z nich prezentuje obraz jednego z najlepszych polskich artystów współczesnych.

Do współpracy zaproszono twórców, których prace były wielokrotnie doceniane w kraju i za granicą. Edward Dwurnik jest znany przede wszystkim z wyjątkowych wedut — cyklu „Podróże autostopem”, w którym maluje miasta z lotu ptaka. Plakaty i ilustracje Rafała Olbińskiego regularnie ukazują się na łamach takich magazynów jak „New York Times”, „New Yorker” czy „Time”. Jerzy Nowosielski jest jednym z najwybitniejszych współczesnych twórców ikon i autorem charakterystycznych aktów.
Taka zakładka to idealny pomysł na prezent dla ukochanej książki i osoby!


Od dość dawna uwielbiam korzystać z zakładek magnetycznych! Przynajmniej ładnie wyglądają na kartkach książki i przede wszystkim dobrze trzymają się kartki przez co nie muszę się martwić, że w magiczny sposób zakładka postanowi odłączyć się od lektury. Z zakładki DESA Modern jestem chyba najbardziej zadowolona, mimo że znawczynią sztuki nie jestem i zwyczajne się na tym nie znam! 

Zakładka, która trafiła w moje ręce posiada dzieło Edwarda Dwurnika, które przestawia dobrze znany nam Nowy York z lotu ptaka. Muszę przyznać, że całość naprawdę bardzo mi się spodobała i podziwiam autora tego obrazu za szczegóły jakie włożył w namalowanie tego miasta. 


Jeżeli chodzi o jakość zakładki to jestem naprawdę mile zaskoczona! Poprzednie zakładki, które miałam, zazwyczaj niszczyły się po pewnym czasie, jednak w tym przypadku trzeba pochwalić solidność naszej ozdoby książkowej. Magnes bardzo dobrze się trzyma, zakładka jest dość duża, także możliwość zgubienia jej jest mała, natomiast sam materiał, na którym znajduje się obraz jest wytrzymały, przez co niemożliwe jest przedarcie się zakładki na pół! 

Z zakładki jestem niezwykle zadowolona, także mogę wam ją szczerze polecić! Oczywiście na stronie DESA Modern znajdziecie wiele innych rzeczy z motywem cudownych obrazów!

środa, 15 lutego 2017

Dwór mgieł i furii



Po straszliwych wydarzeniach jakie miały miejsce pod Górą, Feyra wreszcie ma szansę zaznać nieco spokoju w pięknym Dworze Wiosny u boku ukochanego Tamlina. Dziewczyna niestety z każdym dniem czuje się coraz gorzej z powodu nękających ją lęków, koszmarów. Mogłoby się wydawać, że dzięki opiekuńczości jej przyszłego męża, ma szansę wyjść z traumy, ale jednak nie jest to takie łatwe, gdy staje się ona jedynie ozdobą na Dworze. Podczas jednej z ważniejszych uroczystości zjawia się nieoczekiwany gość, który przyszedł po swoją zapłatę. Jest nim Rhys, czyli książę Dworu Nocy, którego mieliśmy okazję już spotkać w poprzedniej części. Wykończona ciągłymi przyjęciami Feyra, ląduje w przepięknym miejscu, gdzie ma poznać okrutnego księcia, a tym samym przygotować się na zbliżającą się wojnę.

"Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają."

"Dwór mgieł i furii" zdecydowanie prześciga poziomem pierwszą część! Sarah J. Maas postawiła poprzeczkę niezwykle wysoko, przez co teraz uważam, że "Dwór cierni i róż" był zwyczajnie nudny w porównaniu z tym tomem, który powalił mnie na kolana! Niezwykle cieszyłam się, gdy wreszcie miałam w rękach to wielkie tomisko, ale gdy przerzuciłam ostatnią stronę tej historii poczułam jedną wielką pustkę, z którą będę musiała żyć znowu przez kilka miesięcy.

Ilość naszych bohaterów nie zmieniła się jakoś diametralnie, jednak ich zachowania wprawiły mnie w osłupienie. Oczywiście główną postacią jest jak zawsze Feyra, która w "Dworze mgieł i furii" złamała mi serce. Jest to jedna z moich ulubionych bohaterek, więc trudno mi było czytać jak bardzo cierpi w Dworze Wiosny, który na początku wydawał się pięknym miejscem. Maas oczywiście nie zrobiła z niej załamanej dziewczynki jak to robią niektórzy autorzy, ale postawiła ją na nogi i pokazała, że kobieta może mieć jednak jaja!

W "Dworze cierni i róż" byłam kompletnie zakochana z Tamlinie! Uważałam go za chodzący ideał, przy którym sama mogłabym spędzić wieczność, ale teraz? Uciekłabym od niego przy pierwszej lepszej okazji! Pod wpływem szaleńczej miłości do Feyry stał się kimś całkowicie innym, w pewien sposób okrutnym i powiem szczerze, że w wielu momentach miałam ochotę wskoczyć do książki i dać mu nią kilka razy przez łeb, by przejrzał na oczy jakim dupkiem się stał!

No i na koniec zawsze musi być apetyczna wisienka, prawda? Z Rhysem mieliśmy już styczność pod koniec pierwszej części, jednak nie była to postać, którą poznalibyśmy od początku do końca. Jedyne co było o nich wiadome to, to że jest okrutnikiem bez serca, który nie zasługuje na życie. W tej książce Rhysand wysunięty jest razem z Feyrą na pierwszy plan, dzięki czemu mamy szansę zapoznać się z historią mężczyzny, z tym jaki naprawdę jest. Osobiście uważam, że jest to najlepiej wykreowana postać i dałabym wszystko, żeby taki fae siedział teraz koło mnie! Rhys jest mój dziewczęta! ;)

Nie myślałam, że "Dwór mgieł i furii" będzie aż tak dobry! Pierwsze część skupiała się na tej stronie romantycznej, gdzie śledziliśmy przede wszystkim losy miłosne Feyry i Tamlina i dopiero na końcu otrzymaliśmy pojedynki, szalone zwroty akcji. Tutaj przez całą książkę coś się dzieje, cały czas zasypywani jesteśmy nowymi wydarzeniami, które zagwarantują czytelnikowi śmiech, płacz, uśmiech na twarzy, czyli wielką mieszankę wybuchową.

Aktualnie jestem w tym stanie, gdzie posiadam kaca książkowego. Nie mam pojęcia co myśleć o całym zakończeniu, które wprawiło mnie w osłupienie, ale mam nadzieję, że trzecia część będzie kompletnym szaleństwem i powali mnie na łopatki!




A wy jakie macie wrażenia po tej części? Zszokowani tak samo jak ja? :)