sobota, 9 września 2017

Dunkierka, czyli nieco historycznie!


Dunkierka to francuskie miasto położone nad Morzem Północnym, gdzie w roku 1940 rozpętało się istne piekło. Od dnia 27 maja do 4 czerwca alianci prowadzili ewakuację angielskich oraz francuskich żołnierzy, którzy rozpaczliwie potrzebowali pomocy przed wojskami niemieckimi. Operacja "Dynamo" została nazwana przez Winstona Churchila cudem, przeszła do legendy, a tym samym stała się tematem filmu Christophera Nolana, który zbiera niesamowicie dobre opinie wśród oglądających. Dlatego dzisiaj cofamy się nieco w przeszłość i przenosimy się do samego środka piekła...

"Nie ma rzeczy ważniejszej niż wolność."

Wojna nie jest rzeczą przyjemną i łatwą, dlatego sięgając po tę książkę musimy odpowiednio przygotować się na emocje, które ogarną nas podczas czytania tej historii. Muszę przyznać, że nie przepadam za tego typu książkami, jednak postanowiłam spróbować czegoś nowego, po tym jak przeszłość powróciła wraz z wejściem filmu do kin.

Mimo, że fanką historycznych lektur nie jestem, powiem szczerze, że jestem zachwycona powieścią pana Levine. Autor na samym początku książki pisze, że ma on na celu przedstawić to wydarzenie z szerszej perspektywy. "Dunkierka" ukazuje oraz wyjaśnia czytelnikom przebieg całego zamieszania nie tylko w kontekście militarnym, ale również politycznym i społecznym. Joshua Levine pragnie pokazać nam jakie uczucia towarzyszyły młodym żołnierzom podczas mrocznym dni, które na zawsze odmieniły losy wojny.

Książka od samego początku aż do końca przepełniona jest jedną wielką akcją. Historia opowiadana jest z różnych perspektyw. Raz czytamy o młodych cywilach mających za zadanie uratować żołnierzy z niebezpieczeństwa, a za chwilę widzimy wojnę oczami pilotów. Przyczyniło się to do tego, że niejednokrotnie czułam się zagubiona podczas czytania lektury, ale nie mogę tego uznawać za coś niedobrego. Uważam, że dzięki temu możemy idealnie wczuć się w chaos, który panował podczas wydarzeń w 1940 roku!

Mogę śmiało powiedzieć, że jestem mile zaskoczona lekturą...jeżeli w ogóle można tak powiedzieć o wojnie i śmierci niewinnych ludzi...Mimo że fanką historii nie jestem, "Dunkierkę" czytałam jednym tchem i na pewno w ten sposób nauczyłam się co nieco o jednej z ważniejszych pojedynków podczas II wojny światowej. Jest to przede wszystkim o wiele lepszy sposób na naukę, niż siedzie w szkolnej ławce i słuchać znudzonego głosu nauczycielki historii.

Książka w piękny sposób ukazuje nam siłę patriotyzmu młodych żołnierzy, ich przyjaźń i chęć wydostania się z centrum piekła, które na zawsze mogłoby zmienić nasz dzisiejszy świat.






Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins!

wtorek, 5 września 2017

Nowości od Uroboros i YA!

Fantasy i SF
 Wydawnictwo Uroboros to prawdziwe imperium fantastyki czerpiące garściami z tradycji gatunku, jak również oferujące świeże nazwiska i nieszablonowe fabuły.

11 października wszystkim fanom Marty Kisiel wydawnictwo zaprezentuje nowe wydanie „Dożywocia” z niepublikowanym dotąd opowiadaniem „Szaławiła”.

25 października odbędzie się premiera „Dworu skrzydeł i zgubySarah J. Maas. Trzeci tom serii, którą pokochały miliony czytelników całym świecie, przyniesie ukojenie wszystkim fanom złaknionym kontynuacji „Dworu mgieł i furii”.
Tego samego dnia w ręce fanów najsłynniejszej sagi SF w historii zostanie oddany tom „Star Wars. Koniec i początek. Kres Imperium”, który przybliża czytelnikowi wydarzenia rozgrywające się po „Powrocie Jedi”. Wszystko wskazuje na to, że Imperium nie jest jedynym problemem, z którym przyjdzie się zmierzyć bohaterom Gwiezdnej Sagi.

Listopad przyniesie prawdziwą perełkę - „ImmersjęIreneusza Cierpisza. W stworzonej z rozmachem debiutanckiej powieści, w której autor łączy technologie przyszłości i historię ludzkości, przeniesiemy się za pomocą wirtualnej rzeczywistości do świata starożytnej Grecji.

Young Adult
Wydawnictwo YA! to przekrój najlepszej światowej literatury dla młodzieży.

Wrześniowa premiera - „Listy do utraconej” - to książka, która oswaja czytelnika z poczuciem straty i żałoby. Powieść Brigit Kammerer to historia dziewczyny, zostawiającej na cmentarzu listy do swojej zmarłej matki oraz chłopaka, buntującego się przeciw wszystkim i budzącego niechęć i niezrozumienie społeczeństwa.

Pod koniec października dzięki powieści „Głęboka próżniaAlexandry Duncan poznamy dalsze losy Avy, która miała odwagę przeciwstawić się światu opartemu na religii i władzy mężczyzn. Kontynuacja „Ocalonej” to fantastyka, która uczy młode kobiety walki o godność w prawdziwym świecie.

Autorkę listopadowej nowości znają wszystkie nastolatki na całym świecie. Ann Brashares,  twórczyni bestsellerowej serii „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów” powraca z nową powieścią „The whole thing together”. Tym razem Brashares mierzy się z tematem rozbitej rodziny i rodzeństwa, które nigdy się nie spotkało.





Widzicie tutaj coś dla siebie? Zapowiada się ciekawie, prawda?

piątek, 1 września 2017

Ostrze zdrajcy, czyli miłe zaskoczenie!

Wielkie Płaszcze to dawniej honorowi wojownicy walczący o prawa zwykłych ludzi. Byli szanowani przez każdego człowieka, pomijając oczywiście drobnych bandytów, którzy nie mogli spać spokojnie, gdy w okolicy czaili się przeciwnicy ich psot. Niestety po śmierci króla, Wielkie Płaszcze zostają rozwiązani, a tym samym z mijającymi latami stają się jedynie legendą przekazywaną z ust do ust. Na szczęście pewnego dnia legenda wraca do rzeczywistości! Nie jest jednak tak kolorowo jakby mogło się wydawać, ponieważ ludność nie widzi już w Wielkich Płaszczach osób szlachetnych, a postrzegają ich jedynie jako zdrajców! Trzech bohaterów naszej książki chce jednak, by na świecie znów pojawiła się dawna sprawiedliwość, którą to oni będą wymierzać. Niestety zostają wciągnięci w spisek, z którego nie będzie łatwo się wywinąć!

"(...) Na tym właśnie polega wolność. Bo to nie prawo, by robić wszystko, co się chce, ale prawo, by dokonać wyboru i określić, za co chce się umrzeć."

Pierwsze skojarzenie, które przechodzi mi do głowy to "Trzej muszkieterowie". Mamy tutaj do czynienia z nieco nowszą wersją powieści o trójce legendarnych przyjaciół, co moim zdaniem jest bardzo fajną opcją, jeżeli ktoś chciałaby na nowo przeżyć tak cudowną podróż pełną przygód. 

W książce Sebastiena De Castell mamy do czynienia z trójką walecznych przyjaciół, którzy za wszelką cenę chcą zmienić dotychczasowy świat na lepszy za pomocą dobrej broni oraz własnego honoru, który cenią ponad życie. Nie jest to oczywiście sztywna, poważna historia podczas której będziemy przysypiać, a bardzo przyjemne, zabawne odnowienie klasyki Dumasa! 

Od samego początku historii mamy ciekawą akcję! Spodziewałam się raczej nudnego rozpoczęcia, gdzie będziemy musieli czytać długi wstęp o tym jak powstały Wielkie Płaszcze, ale autor oszczędził mi tego, za co naprawdę mogę mu podziękować. Książka przepełniona jest akcją i powiem szczerze, że nie było chyba momentu, w którym nudziłabym się, ponieważ nie było na to czasu, gdy czytelnikowi podana jest tak duża dawka pojedynków, spisków, niebezpieczeństw.

Bardzo duży plus dla autora za opisy walk, których było niemało! Trzeba przyznać, że Sebastian de Castel zna się na rzeczy, ponieważ czytelnik sam może zapoznać się z wieloma rodzajami walk i sztuczkami, których używali ludzie z Wielkich Płaszczy. Wszystko zostało opisane z niezwykłą starannością i sama jestem tym zaskoczona! Żeby nie było jednak zbyt dużo słodzenia, to zawiodłam się nieco na tym, że nasi bohaterowie zostali przedstawieni jako pewnego rodzaju roboty, których nic nie jest w stanie zniszczyć. Oczywiście, że Wielkie Płaszcze są bardzo dobrze wyszkolonymi wojownikami, ale nawet mistrzowi w danej dziedzinie zawsze podwinie się noga. W "Ostrzu zdrajcy" sytuacja ma się tak, że nieważne ile ran poniesie któryś z naszych bohaterów, ci zawsze zwyciężą...nawet gdy przyjdzie im walczyć w pojedynkę ze zgrają osiłków i prawie śmiertelną raną nogi. 

Sama jestem naprawdę mile zaskoczona tą powieścią. Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i przede wszystkim na nowo mogłam zatracić się w świecie podobnym do tego, który stworzył Dumas. Z bohaterami bardzo mocno się zżyłam, ponieważ zostali w świetny sposób wykreowani przez autora, dlatego też w planach mam sięgnąć po kolejne części tej świetnej, pełnej przygód historii!





czwartek, 17 sierpnia 2017

Lato Eden, czyli książka, po której spodziewałam się czegoś więcej!


Jess to tajemnicza dziewczyna, która woli trzymać się na uboczu, z dala od ludzi. Od zawsze kryje się w cieniu swojej przyjaciółki Eden, która jest jedną z popularniejszych osób w szkole. Mogłoby się wydawać, że ten kolejny dzień będzie taki sam jak każdy inny, jednak nie do końca...Okazuje się, że Eden nagle znika, wywołując tym w najbliższym otoczeniu dużą furorę. Jej przyjaciółka postanawia ją odnaleźć, ponieważ to przecież ona zna wszystkie sekrety i szczegóły życia zaginionej dziewczyny. Niestety tutaj się myliła, ponieważ okazuje się, że Eden ukrywała ważne rzeczy przed tak bliską sobie osobą.

Znalezione obrazy dla zapytania lato eden
Od samego początku książka bardzo mnie zaciekawiła. Uważałam, że będzie to pozycja lekka, ale zarazem interesująca, w sam raz na letnie dni. Na pewno do lektury przyciągnęła mnie też sama okładka, która przepięknie prezentuje się na półkach. Niestety mogę powiedzieć, że tutaj plusy tej książki chyba się kończą...

Sam opis książki, zapewnia czytelnikowi, że ten spędzi cudowne chwile z niezwykle interesującą historią, pełną zwrotów akcji oraz zagadek. Niestety tutaj nieco się na to nabrałam! Na początku zapowiadało się rzeczywiście ciekawie, ale z każdym kolejnym rozdziałem było coraz gorzej. Zaginięcia kojarzą się mi z licznymi zagadkami, które trzeba rozwiązać, zawiłymi sytuacjami, niebezpieczeństwami, natomiast tutaj kompletnie tego nie było. Dziewczyna zniknęła i miałam wrażenie, jakby w pewien sposób zostało to zignorowane i poprowadzone w złą stronę, co nie zrobiło dobrze całej powieści.

Na plus na pewno jest to jak Liz Flanagan stworzyła bohaterów książki. Są oni bardzo dobrze wykreowani, każdy z nich jest całkowicie inny, co na pewno wychodzi na plus i przede wszystkim urozmaica fabułę. Spotykamy tutaj osoby, które zyskają naszą sympatię, ale również będą nas od siebie odpychać, jednak drugi typ spotykamy tutaj dość rzadko (na szczęście!).

Nie chciałabym jedynie narzekać na książkę, bo nie tutaj o to chodzi. Przede wszystkim nie mogę powiedzieć, że była okropna i nie dało jej się czytać. Rzeczywiście była to lekka młodzieżówka, w której niestety zabrakło czegoś, co mogłoby mnie zaciekawić. Tak jak pisałam - spodziewałam się zwrotów akcji, których nie było. Na pewno mogę pochwalić to, że lektura mimo wszystko porusza poważniejsze tematy takie jak przyjaźń pomiędzy dwoma osobami. Możliwe, że autorka właśnie to chciała wysunąć na pierwszy plan, przez co zapomniała nieco o tym, by jednak mocniej przyciągnąć czytelnika do swojej historii.





Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI!

sobota, 15 lipca 2017

Chłopak, który o mnie walczył



Historia ta opowiada o nieco skomplikowanej, ale także cudownej miłości między kompletnie innymi osobami. Ellie to grzeczna, ułożona dziewczyna z dobrego domu, natomiast Jamie to niegrzeczny chłopiec z gangu, który niedawno miał okazję wyjść na wolność z więzienia. Można by powiedzieć, że tacy ludzie się nie zmieniają, jednak chłopak postanawia ułożyć sobie życie od samego początku. Na swojej drodze spotyka przepiękną rudowłosą dziewczynę, w której zakochuje się od pierwszego wejrzenia, jednak nie wiadomo czy ich związek może przetrwać. Mimo tego, że Jamie zakończył życie gangstera, jego przeszłość nie daje mu spokoju, przez co Ellie może znaleźć się w niebezpieczeństwie.


"Chłopak, który o mnie walczył" autorstwa Kirsty Moseley to dalszy ciąg wydarzeń z życia dwójki bohaterów. Muszę przyznać, że nie miałam okazji czytać pierwszej części pt. "Chłopak, który chciał zacząć od nowa", ale mimo wszystko po przeczytaniu kilku recenzji zorientowałam się w temacie i nie miałam większych trudności ze zrozumieniem treści lektury.

Schemat. Wiecznie powtarzający się schemat! Tymi słowami można by w skrócie określić tę historię. Ponownie w książce przedstawiona jest grzeczna, dobrze ucząca się dziewczyna oraz zły chłopczyk z trudną przeszłością, który potrafi owinąć swoją "ofiarę" wokół własnego palca i rozkochać ją w sobie bez reszty. Zainteresowała mnie tematyka więzienia, gangów no i na nowo otrzymałam romansidło, w które te interesujące mnie elementy zostały jedynie wplecione dla "urozmaicenia" fabuły oraz zainteresowania czytelnika.

Co do bohaterów - jednych pokochałam, drugich znienawidziłam od samego początku. Jamie to gość, który mimo wszystko potrafił mnie do siebie przekonać. Niby facet, którego możemy spotkać w co drugiej książce młodzieżowej, ale mimo wszystko moim zdaniem ma "to coś", dzięki czemu czytelnik może obdarzyć go sympatią. Co do Ellie wolałabym się nie wypowiadać, ale skoro już wzięłam się za recenzję...Ellie to typ dziewczyny jak już mówiłam - grzecznej, dobrze wychowanej, otaczającej się masą przyjaciół i nieradzącej sobie w życiu. W skrócie? - rozgotowana, nijaka klucha. W książkach uwielbiam babki z charakterem, jednak tutaj znowu otrzymałam niewinną sierotkę, która chowa się jedynie za plecami swojego mężczyzny.

Cała książka nie była jakoś bardzo zła. Pisałam na początku, że jest to schematyczna historia, ale mimo wszystko należy jej się jakaś pochwała. Przede wszystkim muszę pochwalić autorkę za to, że potrafiła jednak wycisnąć z siebie coś więcej i doprowadzić mnie do łez, radości itd. Kirsty Moseley napisała powieść w prostym, zrozumiałym języku, powieść dość przyjemną oraz lekką w sam raz na samotne weekendy, gdzie chcemy poczytać coś na odprężenie. Myślę, że jest to lektura dla młodzieży lub też niezbyt wymagających czytelników, którzy od czasu do czasu lubią zasiąść przed romansidłem.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins.

piątek, 7 lipca 2017

Czytanie jako obowiązek, a nie jako przyjemność

Zapewne w życiu każdego blogera nadchodzi ten cudowny czas, gdy wreszcie zostajemy zauważeni przez wydawnictwa. Są dwie opcje...albo to my wzięliśmy się do roboty i napisaliśmy do wydawnictwa, które najbardziej przykuło naszą uwagę lub czekamy, gdy ludzie z niego sami zainteresują się blogiem oraz naszymi recenzjami.

Założyłam bloga, by dzielić się z innymi czytelnikami moją opinią na temat danej lektury i na początku w ogóle nie myślałam o współpracach, ponieważ nie miałam zielonego pojęcia, że ja też mogę kiedyś z jakimś wydawnictwem pracować. Myślałam, że jest to nieosiągalne dla mojej strony! Po kilku miesiącach zapoznałam się z blogosferą i postanowiłam, że ja również spróbuję się nieco rozwinąć i pójść naprzód, pisząc do wydawnictw propozycję o współpracy, na którą zaczęłam mieć dużą chrapkę. W końcu który czytelnik nie chciałby dostawać "darmowe" książki? Z czasem zaczęło przybywać wydawnictw, a tym samym kolejnych lektur, które zaczęły piętrzyć się na półkach! I wtedy właśnie czytanie zaczęło stawać się moim obowiązkiem....

Znalezione obrazy dla zapytania work gif

Do czego zmierzam? Jeżeli śledzicie mojego bloga, wiecie że ostatnio bardzo długo mnie tutaj nie było. Nie udzielałam się ani na bloggerze, ani IG...po prostu na jakiś czas zniknęłam z życia książkowego. Moim jedynym wytłumaczeniem tej nieobecności jest jedynie lenistwo oraz kryzys książkowy, który ciągnął się za mną niemiłosiernie długo. Dlaczego tak się stało? Tak jak napisałam nieco wyżej - czytanie stało się dla mnie męczącym obowiązkiem, dlatego postanowiłam się nieco od tego na jakiś czas oddalić, by później wrócić pełna sił i chęci do dalszej pracy.

Na początku mogłoby się wydawać, że współprace mają jedynie zalety i nie można na nie narzekać. Ja również tak myślałam, ale do czasu kiedy nie zaczęły napływać do mnie stosy książek, które wołały jedynie "MUSISZ MNIE PRZECZYTAĆ! CZYTAJ, BO TERMINY GONIĄ!". Bywało tak, że niejednokrotnie sama zgadzałam się na kolejne lektury, ale bywało i tak, że paczka z książką przychodziła bez żadnego powiadomienia lub też zwykłego pytania od wydawnictwa czy mam na nią ochotę. To przyczyniło się do coraz to większego stresu związanego z terminami, w których oczywiście musiałam się zmieścić, dlatego też zaczął się jeden wielki wyścig z czasem. W tamtym momencie historie napisane przez autorów w ogóle mnie nie cieszyły, nie ciekawiły oraz nie przenosiły do danego świata. Byłam po prostu przez ten cały czas we własnym pokoju z paniką w głowie, że nie zdążę wywiązać się z obowiązku.

Znalezione obrazy dla zapytania work gif

Czasami trzeba powiedzieć sobie "STOP" i zastanowić się, czy na tym nam zależało przy zakładaniu bloga. Po co go w ogóle założyliśmy? Dla własnej przyjemności z czytania, a następnie dzielenia się informacjami o książkach z innymi czytelnikami czy raczej dla kolejnych to współprac? Teraz siedzę przed laptopem pisząc ten post i dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie jak bardzo przesadziłam biorąc sobie na głowę tak wiele obowiązków w jednym czasie. Aktualnie ogarnęłam się z kryzysu czytelniczego i na nowo powróciłam pełna sił i przede wszystkim chęci do przeżywania świetnych przygód stworzonych przez naszych ukochanych pisarzy!




Jakie jest wasze zdanie na temat współprac? Wam też zdarzył się tego typu kryzys przez zbyt wielki natłok obowiązków związanych z kolejnymi książkami od wydawnictw? Dzielcie się swoim zdaniem w komentarzach! :)


piątek, 30 czerwca 2017

Przegląd seriali - Ania, nie Anna


"Ania, nie Anna" to serial od Netflixa, który opowiada historię dobrze znanej nam rudowłosej dziewczynki. Serial miał swoją premierę 19 marca 2017 roku i od tego czasu robi furorę u widzów bez względu na ich wiek!
Podobny obraz

Zapewne każdy z nas zna historię młodej i dość charakterystycznej sierotki, która pewnego dnia za sprawą dziwnej pomyłki trafia pod dach dwójki starszych ludzi. Maryla jest wściekła widząc dziewczynkę zamiast chłopca, który miał pomagać jej bratu w gospodarstwie, dlatego też postanawia, że następnego dnia o świcie Ania wróci do sierocińca. Załamana nastolatka nie traci jednak nadziei i postanawia przekonać do siebie kobietę, by ta zatrzymała ją u siebie i dała prawdziwy dom. Mimo wielu przeciwności Maryla dostrzega w Ani coś wyjątkowego, dlatego daje rudowłosej szansę. Niestety dziewczynka nie ma łatwego życia przez złośliwość sąsiadów z małego miasteczka i okrutne zachowanie rówieśników, którzy nie potrafią zrozumieć, że ta miała niezwykle trudne dzieciństwo. 

Nigdy nie przepadałam za "Anią z Zielonego Wzgórza" i męczyłam się podczas jej czytania. Ania swoją wyjątkowością od czasu do czasu mnie denerwowała, dlatego też nie myślałam, że spróbuję poznać na nowo jej historię, ale w nieco innej formie! Co teraz o tym myślę? Na pewno jest to serial warty obejrzenia przez człowieka w każdym wieku i już nie mogę się doczekać dalszych losów naszych bohaterów! 

Obsada serialu została dobrana IDEALNIE! Nawet nie wiem co powiedzieć na jej temat! W rolę głównej bohaterki wcieliła się 13-letnia dziewczyna - Amybeth McNulty, którą podziwiam za kawał dobrej roboty, mimo tak młodego wieku. Myślę, że niejeden dorosły już aktor z długą listą filmów na koncie może pozazdrościć jej cudownej gry aktorskiej i wczuwania się w graną postać! Na pewno już za niedługo usłyszy o niej większa ilość ludzi!
Reszta osób, które możemy spotkać w serialu, równie świetnej poradziły sobie w swoich rolach! Moim zdaniem dobór całej obsady jest na bardzo wysokim poziomie i sama nigdy jeszcze nie byłam aż tak z niej zadowolona! Tutaj należą się naprawdę wielkie brawa!
Znalezione obrazy dla zapytania ania nie anna

Kolejnym punktem o którym muszę wspomnieć to sama czołówka, która strasznie mnie urzekła. Panuje w niej prostota, delikatność, ale zarazem potrafi zachwycić oglądającego swoją magią, którą ma w sobie. Myślę, że w ten sposób idealnie został oddany charakter Ani. Cały serial posiada tego typu cechy, dlatego uważam, że czołówka idealnie pasuje do całości! 

Myślę, że dla czytelnika i przede wszystkim fana przygód Ani, ważne jest czy serial jest zgodny z książką, czy też starszymi wersjami filmów. Tutaj śmiało mogę powiedzieć, że podobieństwo jest ogromne i twórcy serialu dopilnowali, by dużo szczegółów do siebie pasowało. Teraz, gdy patrzę na serial sama nie mogę uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu marudziłam podczas czytania powieści Lucy Maud Montgomery. Jestem po obejrzeniu pierwszego sezonu, zakochałam się w nim bez reszty, dlatego też postanowiłam przedłużyć sobie przyjemność i na nowo rozpocząć czytanie "Ani z Zielonego Wzgórza". Dla cudownego klimatu, świetnych aktorów i przede wszystkim przyjemnych przygód warto usiąść przed ekranem i zatracić się w świecie rudowłosej Ani!

Podobny obraz