poniedziałek, 20 listopada 2017

Listy do utraconej

Podobny obraz

Śmierć bliskiej swojemu sercu osoby to jedno z najokropniejszych przeżyć w życiu. Z utratą matki musiała zmierzyć się młoda dziewczyna imieniem Juliet. Nie wykreśliła ona jej ze swoich myśli, a raczej postanowiła nadrobić stracony czas poprzez pisanie listów do mamy w tajemnicy przed innymi osobami. Nastolatka nie spodziewała się jednak, że kiedyś ujrzy na liście odpowiedź od nieznajomego człowieka, który postanowił bezczelnie wejść w jej prywatną sferę!
Declan to zbuntowany nastolatek, który większość swojego czasu spędza u dyrektora, natomiast ludzie z jego szkoły uważają go za strasznego dziwaka, którego miejsce jest w więzieniu. Zawsze jest łatwo ocenić człowieka po pozorach, szczególnie kiedy nie zna się jego historii i właśnie tak jest w tym przypadku.
Pewnego dnia drogi tej dwójki łączą się, po tym jak Declan po wpływem jednej chwili odpisuje na list dziewczyny. Co się stanie, gdy pewne fakty wyjdą na jaw?

"Czasami mam wrażenie, że los spiskuje przeciwko nam. A może raczej spiskuje z nami?"

Powiem szczerze, że na początku nie byłam przekonana do tej lektury. Spodziewałam się ciężkiej i nużącej historii nad którą trzeba będzie mocno się skupić, ale "Listy do utraconej" okazały się książką niezwykle ciekawą, którą pochłonęłam w zaledwie dwa dni, a nie mogłam o niej zapomnieć przez dobry tydzień! Mimo że książka nie jest trudna w zrozumieniu, sama mogę ją zaliczyć do literatury z nieco wyższej półki, ponieważ po jej przeczytaniu nie można oderwać swoich myśli od bohaterów i całej historii jaką stworzyła autorka.

Bohaterowie na początku byli dla mnie pewną niewiadomą, ponieważ nie miałam pojęcia, że aż tak bardzo ich pokocham i trudno będzie mi się z nimi rozstać po zakończeniu czytania. Grzeczna dziewczynka i zły chłopiec? To nigdy nie wróży nic dobrego ani ciekawego, jednak Brigid Kemmerer pięknie wybrnęła z tej sytuacji i stworzyła bardzo interesujące postacie. Wielka pochwała należy się przede wszystkim za Declana, któremu została przypisana historia, co bardzo rzadko się zdarza, a autorzy tworzą książkowego dupka "BO TAK!". Tutaj natomiast mamy przedstawioną przeszłość chłopaka, która nie należała w najmniejszym stopniu do łatwych i przede wszystkim jego dotychczasowe zachowanie jest uzasadnione.

Cała historia pisana jest z perspektyw dwóch głównych bohaterów, którzy zostali naprawdę doskonale wykreowani. Autorka nie spoczęła jednak na laurach, a raczej dopracowała jeszcze postacie drugoplanowe! Jedne z nich od razu można ocenić, natomiast innym trzeba się bardziej przyjrzeć, bardziej poznać, by ujrzeć ich prawdziwą twarz!

"Listy do utraconej" jest książką nie tylko mówiącą o stracie, cierpieniu, ale ma ona za zadanie pokazać nam, że "Nie powinno oceniać się książki po okładce!". W dzisiejszych czasach niestety potrafimy ocenić człowieka już po kilku sekundach, a zazwyczaj jest to ocena niezwykle błędna oraz niesprawiedliwa. Można by stwierdzić, że co takiego może być w książce mówiącej o środowisku młodzieży, która potrafi się jedynie buntować? Brigid Kemmerer stworzyła moim zdaniem cudowną powieść uczącą osoby czytające bardzo wielu rzeczy, które niestety codziennie popełniamy dziesiątki razy. Oceniamy zewnętrzną stronę człowieka, jednak rzadko kiedy patrzymy na wnętrze oraz jego historię.

Jeżeli szukacie historii na jesienny, zimny wieczór, która rozgrzeje wasze serce i niejednokrotnie doprowadzi was do łez, mogę was zapewnić, że "Listy do utraconej" to odpowiedni wybór!




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu YA!

piątek, 20 października 2017

PRZEDPREMIEROWO - Dwór skrzydeł i zguby


Feyra po kolejnych ciężkich przeżyciach musi na nowo powrócić do Bestii na Dwór Wiosny, tym samym opuszczając swoją prawdziwą rodzinę, dzięki której stała się całkowicie inną osobą. Na szczęście dziewczyna cały czas utrzymuje kontakt z Rhysem, a tym samym staje się pewnego rodzaju szpiegiem, cały czas knując przeciwko Tamlinowi, który rzekomo kocha ją nad życie. Sprawy stają się bardzo skomplikowane, gdy nad światem fae, ale też zwykłych śmiertelników wisi wielka wojna, której nie da się uniknąć. Feyra będzie musiała zawierać wiele niebezpiecznych układów. Będą one dobrą decyzją, czy jednak silna wojowniczka przyczyni się do nieszczęśliwego obrotu zdarzeń w przerażającej wojnie?



Długi rok czekania na kolejną książkę ze swojej ulubionej serii jest na pewno ciężkie dla książkoholików. Na szczęścia Sarah J. Maas potrafi wynagrodzić nam to oczekiwanie poprzez podarowanie nam kolejnej cudownej historii, gdzie jej poprzeczka została zawieszona jeszcze wyżej, mimo że wydawałoby się to zwyczajnie niemożliwe!

Muszę przyznać, że za każdym razem odczuwam wielką tremę przed sięgnięciem po książkę Maas. W moich oczach jest ona osobą strasznie nieprzewidywalną, która uwielbia torturować swoich fanów, kończąc książkę w najmniej oczekiwanym momencie. Tak więc po zamknięciu lektury w mojej głowie znajdowało się wiele różnych pytań, na które nie wiem oczy odpowiedź dostanę.

Historia zaczęła się w sposób dość niewinny, na pierwszy rzut oka bardzo spokojnie. Nie martwcie się jednak, że spotkacie się tutaj z nudą, o nie! Feyra będzie musiała knuć przeciwko całemu Dworowi Wiosny, wyciągać różnego rodzaju informacje, ale też walczyć z podstępnymi przeciwnikami, którzy nie spoczną dopóki nie pokażą dziewczynie gdzie ich zdaniem jest jej miejsce. Później już z każdą kartką akcja nabiera coraz większego tempa, by wreszcie zamienić się w istny żywioł, który wciągnie nas w wir wydarzeń i nie pozwoli z niego wyjść. Sarah J. Maas na nowo pokazała nam cudowny, ale też niezwykle niebezpieczny świat fae nie pomijając oczywiście akcji, która w niektórych momentach nabiera takiego tempa, że sama niejednokrotnie nie wiedziałam co tam się dzieje, a serce waliło mi jak szalone! Dodam tylko, że przez pewien dalszy rozdział maje serduszko złamało się na miliony kawałków...ale pomińmy to!

Oczywiście nie mogę nie pochwalić naszej Sarah J. Maas za świetnie wykreowanych bohaterów! Poprzednia część skupiona była głównie na Rhysie i Feyrze, natomiast tutaj poznaliśmy wiele nowych i ciekawych osób. Z jednymi trzeba będzie zawierać porozumienia, natomiast z drugą częścią walczyć na śmierć i życie w zbliżającej się dużymi krokami straszliwej wojnie. Jedynie pytanie jakie tutaj przychodzi na myśl, to które decyzje będą tymi właściwymi, a które jedynie zaszkodzą?
A tego już dowiedzie się sami, gdy sięgnięcie po "Dwór skrzydeł i zguby"! c:





Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Uroboros!


piątek, 13 października 2017

Motylek

Polska wieś to wprost cudowne miejsce, gdy chce się zapomnieć o przykrych wspomnieniach i odpocząć od nich raz na zawsze. Rudowłosa dziewczyna po rozwodzie, postanawia zakupić dworek w Lipowie. Oczywiście od razu przyciąga uwagę wszystkich mieszkańców tego miejsca, co na początku nie przypada jej do gustu. Weronika zostaje jednak zrzucona na drugi plan, ponieważ zimowym rankiem zostaje znalezione ciało zmasakrowanej zakonnicy przez partnerkę policjanta. Na początku każdy uważa, że to sprawka nieznanego kierowcy, który pod wpływem złych warunków atmosferycznych stracił panowanie nad kierownicą i potrącił kobietę, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia. Niestety sekcja zwłok pokazuje, że zakonnica została w straszliwy sposób zamordowana. Policja z Lipowa od razu bierze sprawę, która wstrząsnęła mieszkańcami wsi w swoje ręce. Niestety nie jest to takie łatwe, jakby się mogło wydawać!



Nigdy nie byłam fanką kryminałów. Gatunek ten dotychczas nie zdobył mojej sympatii, ale widząc "Motylka" na dość przyjemnej promocji, bez zawahania wzięłam lekturę w swoje ręce, nie mając nawet pojęcia o czym ona opowiada! Czy było warto? Trzy razy tak!

Katarzyna Puzyńska postanowiła się pobawić nieco nieświadomymi niczego czytelnikami i na pewno wyszło to każdemu na dobre. Powiedzmy sobie szczerze, że myśl przestępstwa w malutkiej wsi, gdzie każdy mieszkaniec wie o każdym wszystko nie wydaje się niczym ciekawym. W końcu plotki szybko się rozchodzą, więc jakikolwiek fakt miałby ukryć się przed policją? Moja odpowiedź brzmiała "nie", ale mimo wszystko dałam "Motylkowi" szansę, czytałam dalej i z każdą kartką wciągałam się w całą sprawę coraz mocniej, aż wreszcie zapomniałam o otaczającym mnie świecie.

Wielkim plusem dla autorki jest przedstawienie całego świata i tej typowej polskiej wsi! Zrobiła to znakomicie i nie miałam najmniejszego problemu z przeniesieniem się myślami do Lipowa, ponieważ sama mieszkam w małym miasteczku i wiem jak ploteczki potrafią się tu rozchodzić.

Kolejna kwestia, której nie mogę przemilczeć to cudowni bohaterowie, z którymi bardzo się zżyłam, mimo że chyba każdego z nich podejrzewałam o maczanie paluchów w całej sprawie! Każdy z nich był całkowicie inny, przez co nie było trudności z myleniem bohaterów, co w moim przypadku się zdarza, gdy mam do czynienia z ich zbyt dużą ilością w lekturze. Wyszło to też na plus, ponieważ dzięki wykreowaniu tylu osób w powieści czytelnik ma jeden wielki mętlik w głowie podczas samodzielnego rozwiązywania zagadki. Katarzyna Puzyńska co chwilę potrafiła kogoś chociaż odrobinę w to wplątać, byleby całkowicie pogmatwać sprawę i zdezorientować czytelnika, by dopiero na samym końcu pokazać mu kto przyczynił się do śmierci zakonnicy.

Nasza autorka zachwyciła mnie swoją twórczością i aktualnie jestem w trakcie czytania kolejnego tomu przygód ludzi z Lipowa. Jak widać jeżeli znajdzie się odpowiednią książkę, już za pierwszym razem można przekonać się do gatunku, od którego zawsze trzymałam się jak najdalej!


sobota, 9 września 2017

Dunkierka, czyli nieco historycznie!


Dunkierka to francuskie miasto położone nad Morzem Północnym, gdzie w roku 1940 rozpętało się istne piekło. Od dnia 27 maja do 4 czerwca alianci prowadzili ewakuację angielskich oraz francuskich żołnierzy, którzy rozpaczliwie potrzebowali pomocy przed wojskami niemieckimi. Operacja "Dynamo" została nazwana przez Winstona Churchila cudem, przeszła do legendy, a tym samym stała się tematem filmu Christophera Nolana, który zbiera niesamowicie dobre opinie wśród oglądających. Dlatego dzisiaj cofamy się nieco w przeszłość i przenosimy się do samego środka piekła...

"Nie ma rzeczy ważniejszej niż wolność."

Wojna nie jest rzeczą przyjemną i łatwą, dlatego sięgając po tę książkę musimy odpowiednio przygotować się na emocje, które ogarną nas podczas czytania tej historii. Muszę przyznać, że nie przepadam za tego typu książkami, jednak postanowiłam spróbować czegoś nowego, po tym jak przeszłość powróciła wraz z wejściem filmu do kin.

Mimo, że fanką historycznych lektur nie jestem, powiem szczerze, że jestem zachwycona powieścią pana Levine. Autor na samym początku książki pisze, że ma on na celu przedstawić to wydarzenie z szerszej perspektywy. "Dunkierka" ukazuje oraz wyjaśnia czytelnikom przebieg całego zamieszania nie tylko w kontekście militarnym, ale również politycznym i społecznym. Joshua Levine pragnie pokazać nam jakie uczucia towarzyszyły młodym żołnierzom podczas mrocznym dni, które na zawsze odmieniły losy wojny.

Książka od samego początku aż do końca przepełniona jest jedną wielką akcją. Historia opowiadana jest z różnych perspektyw. Raz czytamy o młodych cywilach mających za zadanie uratować żołnierzy z niebezpieczeństwa, a za chwilę widzimy wojnę oczami pilotów. Przyczyniło się to do tego, że niejednokrotnie czułam się zagubiona podczas czytania lektury, ale nie mogę tego uznawać za coś niedobrego. Uważam, że dzięki temu możemy idealnie wczuć się w chaos, który panował podczas wydarzeń w 1940 roku!

Mogę śmiało powiedzieć, że jestem mile zaskoczona lekturą...jeżeli w ogóle można tak powiedzieć o wojnie i śmierci niewinnych ludzi...Mimo że fanką historii nie jestem, "Dunkierkę" czytałam jednym tchem i na pewno w ten sposób nauczyłam się co nieco o jednej z ważniejszych pojedynków podczas II wojny światowej. Jest to przede wszystkim o wiele lepszy sposób na naukę, niż siedzie w szkolnej ławce i słuchać znudzonego głosu nauczycielki historii.

Książka w piękny sposób ukazuje nam siłę patriotyzmu młodych żołnierzy, ich przyjaźń i chęć wydostania się z centrum piekła, które na zawsze mogłoby zmienić nasz dzisiejszy świat.






Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins!

wtorek, 5 września 2017

Nowości od Uroboros i YA!

Fantasy i SF
 Wydawnictwo Uroboros to prawdziwe imperium fantastyki czerpiące garściami z tradycji gatunku, jak również oferujące świeże nazwiska i nieszablonowe fabuły.

11 października wszystkim fanom Marty Kisiel wydawnictwo zaprezentuje nowe wydanie „Dożywocia” z niepublikowanym dotąd opowiadaniem „Szaławiła”.

25 października odbędzie się premiera „Dworu skrzydeł i zgubySarah J. Maas. Trzeci tom serii, którą pokochały miliony czytelników całym świecie, przyniesie ukojenie wszystkim fanom złaknionym kontynuacji „Dworu mgieł i furii”.
Tego samego dnia w ręce fanów najsłynniejszej sagi SF w historii zostanie oddany tom „Star Wars. Koniec i początek. Kres Imperium”, który przybliża czytelnikowi wydarzenia rozgrywające się po „Powrocie Jedi”. Wszystko wskazuje na to, że Imperium nie jest jedynym problemem, z którym przyjdzie się zmierzyć bohaterom Gwiezdnej Sagi.

Listopad przyniesie prawdziwą perełkę - „ImmersjęIreneusza Cierpisza. W stworzonej z rozmachem debiutanckiej powieści, w której autor łączy technologie przyszłości i historię ludzkości, przeniesiemy się za pomocą wirtualnej rzeczywistości do świata starożytnej Grecji.

Young Adult
Wydawnictwo YA! to przekrój najlepszej światowej literatury dla młodzieży.

Wrześniowa premiera - „Listy do utraconej” - to książka, która oswaja czytelnika z poczuciem straty i żałoby. Powieść Brigit Kammerer to historia dziewczyny, zostawiającej na cmentarzu listy do swojej zmarłej matki oraz chłopaka, buntującego się przeciw wszystkim i budzącego niechęć i niezrozumienie społeczeństwa.

Pod koniec października dzięki powieści „Głęboka próżniaAlexandry Duncan poznamy dalsze losy Avy, która miała odwagę przeciwstawić się światu opartemu na religii i władzy mężczyzn. Kontynuacja „Ocalonej” to fantastyka, która uczy młode kobiety walki o godność w prawdziwym świecie.

Autorkę listopadowej nowości znają wszystkie nastolatki na całym świecie. Ann Brashares,  twórczyni bestsellerowej serii „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów” powraca z nową powieścią „The whole thing together”. Tym razem Brashares mierzy się z tematem rozbitej rodziny i rodzeństwa, które nigdy się nie spotkało.





Widzicie tutaj coś dla siebie? Zapowiada się ciekawie, prawda?

piątek, 1 września 2017

Ostrze zdrajcy, czyli miłe zaskoczenie!

Wielkie Płaszcze to dawniej honorowi wojownicy walczący o prawa zwykłych ludzi. Byli szanowani przez każdego człowieka, pomijając oczywiście drobnych bandytów, którzy nie mogli spać spokojnie, gdy w okolicy czaili się przeciwnicy ich psot. Niestety po śmierci króla, Wielkie Płaszcze zostają rozwiązani, a tym samym z mijającymi latami stają się jedynie legendą przekazywaną z ust do ust. Na szczęście pewnego dnia legenda wraca do rzeczywistości! Nie jest jednak tak kolorowo jakby mogło się wydawać, ponieważ ludność nie widzi już w Wielkich Płaszczach osób szlachetnych, a postrzegają ich jedynie jako zdrajców! Trzech bohaterów naszej książki chce jednak, by na świecie znów pojawiła się dawna sprawiedliwość, którą to oni będą wymierzać. Niestety zostają wciągnięci w spisek, z którego nie będzie łatwo się wywinąć!

"(...) Na tym właśnie polega wolność. Bo to nie prawo, by robić wszystko, co się chce, ale prawo, by dokonać wyboru i określić, za co chce się umrzeć."

Pierwsze skojarzenie, które przechodzi mi do głowy to "Trzej muszkieterowie". Mamy tutaj do czynienia z nieco nowszą wersją powieści o trójce legendarnych przyjaciół, co moim zdaniem jest bardzo fajną opcją, jeżeli ktoś chciałaby na nowo przeżyć tak cudowną podróż pełną przygód. 

W książce Sebastiena De Castell mamy do czynienia z trójką walecznych przyjaciół, którzy za wszelką cenę chcą zmienić dotychczasowy świat na lepszy za pomocą dobrej broni oraz własnego honoru, który cenią ponad życie. Nie jest to oczywiście sztywna, poważna historia podczas której będziemy przysypiać, a bardzo przyjemne, zabawne odnowienie klasyki Dumasa! 

Od samego początku historii mamy ciekawą akcję! Spodziewałam się raczej nudnego rozpoczęcia, gdzie będziemy musieli czytać długi wstęp o tym jak powstały Wielkie Płaszcze, ale autor oszczędził mi tego, za co naprawdę mogę mu podziękować. Książka przepełniona jest akcją i powiem szczerze, że nie było chyba momentu, w którym nudziłabym się, ponieważ nie było na to czasu, gdy czytelnikowi podana jest tak duża dawka pojedynków, spisków, niebezpieczeństw.

Bardzo duży plus dla autora za opisy walk, których było niemało! Trzeba przyznać, że Sebastian de Castel zna się na rzeczy, ponieważ czytelnik sam może zapoznać się z wieloma rodzajami walk i sztuczkami, których używali ludzie z Wielkich Płaszczy. Wszystko zostało opisane z niezwykłą starannością i sama jestem tym zaskoczona! Żeby nie było jednak zbyt dużo słodzenia, to zawiodłam się nieco na tym, że nasi bohaterowie zostali przedstawieni jako pewnego rodzaju roboty, których nic nie jest w stanie zniszczyć. Oczywiście, że Wielkie Płaszcze są bardzo dobrze wyszkolonymi wojownikami, ale nawet mistrzowi w danej dziedzinie zawsze podwinie się noga. W "Ostrzu zdrajcy" sytuacja ma się tak, że nieważne ile ran poniesie któryś z naszych bohaterów, ci zawsze zwyciężą...nawet gdy przyjdzie im walczyć w pojedynkę ze zgrają osiłków i prawie śmiertelną raną nogi. 

Sama jestem naprawdę mile zaskoczona tą powieścią. Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i przede wszystkim na nowo mogłam zatracić się w świecie podobnym do tego, który stworzył Dumas. Z bohaterami bardzo mocno się zżyłam, ponieważ zostali w świetny sposób wykreowani przez autora, dlatego też w planach mam sięgnąć po kolejne części tej świetnej, pełnej przygód historii!





czwartek, 17 sierpnia 2017

Lato Eden, czyli książka, po której spodziewałam się czegoś więcej!


Jess to tajemnicza dziewczyna, która woli trzymać się na uboczu, z dala od ludzi. Od zawsze kryje się w cieniu swojej przyjaciółki Eden, która jest jedną z popularniejszych osób w szkole. Mogłoby się wydawać, że ten kolejny dzień będzie taki sam jak każdy inny, jednak nie do końca...Okazuje się, że Eden nagle znika, wywołując tym w najbliższym otoczeniu dużą furorę. Jej przyjaciółka postanawia ją odnaleźć, ponieważ to przecież ona zna wszystkie sekrety i szczegóły życia zaginionej dziewczyny. Niestety tutaj się myliła, ponieważ okazuje się, że Eden ukrywała ważne rzeczy przed tak bliską sobie osobą.

Znalezione obrazy dla zapytania lato eden
Od samego początku książka bardzo mnie zaciekawiła. Uważałam, że będzie to pozycja lekka, ale zarazem interesująca, w sam raz na letnie dni. Na pewno do lektury przyciągnęła mnie też sama okładka, która przepięknie prezentuje się na półkach. Niestety mogę powiedzieć, że tutaj plusy tej książki chyba się kończą...

Sam opis książki, zapewnia czytelnikowi, że ten spędzi cudowne chwile z niezwykle interesującą historią, pełną zwrotów akcji oraz zagadek. Niestety tutaj nieco się na to nabrałam! Na początku zapowiadało się rzeczywiście ciekawie, ale z każdym kolejnym rozdziałem było coraz gorzej. Zaginięcia kojarzą się mi z licznymi zagadkami, które trzeba rozwiązać, zawiłymi sytuacjami, niebezpieczeństwami, natomiast tutaj kompletnie tego nie było. Dziewczyna zniknęła i miałam wrażenie, jakby w pewien sposób zostało to zignorowane i poprowadzone w złą stronę, co nie zrobiło dobrze całej powieści.

Na plus na pewno jest to jak Liz Flanagan stworzyła bohaterów książki. Są oni bardzo dobrze wykreowani, każdy z nich jest całkowicie inny, co na pewno wychodzi na plus i przede wszystkim urozmaica fabułę. Spotykamy tutaj osoby, które zyskają naszą sympatię, ale również będą nas od siebie odpychać, jednak drugi typ spotykamy tutaj dość rzadko (na szczęście!).

Nie chciałabym jedynie narzekać na książkę, bo nie tutaj o to chodzi. Przede wszystkim nie mogę powiedzieć, że była okropna i nie dało jej się czytać. Rzeczywiście była to lekka młodzieżówka, w której niestety zabrakło czegoś, co mogłoby mnie zaciekawić. Tak jak pisałam - spodziewałam się zwrotów akcji, których nie było. Na pewno mogę pochwalić to, że lektura mimo wszystko porusza poważniejsze tematy takie jak przyjaźń pomiędzy dwoma osobami. Możliwe, że autorka właśnie to chciała wysunąć na pierwszy plan, przez co zapomniała nieco o tym, by jednak mocniej przyciągnąć czytelnika do swojej historii.





Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI!