poniedziałek, 20 lutego 2017

Zakładka DESA MODERN

Spraw przyjemność książce, którą kochasz
DESA Modern przygotowała wyjątkową kolekcję magnetycznych zakładek do książek. Każda z nich prezentuje obraz jednego z najlepszych polskich artystów współczesnych.

Do współpracy zaproszono twórców, których prace były wielokrotnie doceniane w kraju i za granicą. Edward Dwurnik jest znany przede wszystkim z wyjątkowych wedut — cyklu „Podróże autostopem”, w którym maluje miasta z lotu ptaka. Plakaty i ilustracje Rafała Olbińskiego regularnie ukazują się na łamach takich magazynów jak „New York Times”, „New Yorker” czy „Time”. Jerzy Nowosielski jest jednym z najwybitniejszych współczesnych twórców ikon i autorem charakterystycznych aktów.
Taka zakładka to idealny pomysł na prezent dla ukochanej książki i osoby!


Od dość dawna uwielbiam korzystać z zakładek magnetycznych! Przynajmniej ładnie wyglądają na kartkach książki i przede wszystkim dobrze trzymają się kartki przez co nie muszę się martwić, że w magiczny sposób zakładka postanowi odłączyć się od lektury. Z zakładki DESA Modern jestem chyba najbardziej zadowolona, mimo że znawczynią sztuki nie jestem i zwyczajne się na tym nie znam! 

Zakładka, która trafiła w moje ręce posiada dzieło Edwarda Dwurnika, które przestawia dobrze znany nam Nowy York z lotu ptaka. Muszę przyznać, że całość naprawdę bardzo mi się spodobała i podziwiam autora tego obrazu za szczegóły jakie włożył w namalowanie tego miasta. 


Jeżeli chodzi o jakość zakładki to jestem naprawdę mile zaskoczona! Poprzednie zakładki, które miałam, zazwyczaj niszczyły się po pewnym czasie, jednak w tym przypadku trzeba pochwalić solidność naszej ozdoby książkowej. Magnes bardzo dobrze się trzyma, zakładka jest dość duża, także możliwość zgubienia jej jest mała, natomiast sam materiał, na którym znajduje się obraz jest wytrzymały, przez co niemożliwe jest przedarcie się zakładki na pół! 

Z zakładki jestem niezwykle zadowolona, także mogę wam ją szczerze polecić! Oczywiście na stronie DESA Modern znajdziecie wiele innych rzeczy z motywem cudownych obrazów!

środa, 15 lutego 2017

Dwór mgieł i furii



Po straszliwych wydarzeniach jakie miały miejsce pod Górą, Feyra wreszcie ma szansę zaznać nieco spokoju w pięknym Dworze Wiosny u boku ukochanego Tamlina. Dziewczyna niestety z każdym dniem czuje się coraz gorzej z powodu nękających ją lęków, koszmarów. Mogłoby się wydawać, że dzięki opiekuńczości jej przyszłego męża, ma szansę wyjść z traumy, ale jednak nie jest to takie łatwe, gdy staje się ona jedynie ozdobą na Dworze. Podczas jednej z ważniejszych uroczystości zjawia się nieoczekiwany gość, który przyszedł po swoją zapłatę. Jest nim Rhys, czyli książę Dworu Nocy, którego mieliśmy okazję już spotkać w poprzedniej części. Wykończona ciągłymi przyjęciami Feyra, ląduje w przepięknym miejscu, gdzie ma poznać okrutnego księcia, a tym samym przygotować się na zbliżającą się wojnę.

"Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają."

"Dwór mgieł i furii" zdecydowanie prześciga poziomem pierwszą część! Sarah J. Maas postawiła poprzeczkę niezwykle wysoko, przez co teraz uważam, że "Dwór cierni i róż" był zwyczajnie nudny w porównaniu z tym tomem, który powalił mnie na kolana! Niezwykle cieszyłam się, gdy wreszcie miałam w rękach to wielkie tomisko, ale gdy przerzuciłam ostatnią stronę tej historii poczułam jedną wielką pustkę, z którą będę musiała żyć znowu przez kilka miesięcy.

Ilość naszych bohaterów nie zmieniła się jakoś diametralnie, jednak ich zachowania wprawiły mnie w osłupienie. Oczywiście główną postacią jest jak zawsze Feyra, która w "Dworze mgieł i furii" złamała mi serce. Jest to jedna z moich ulubionych bohaterek, więc trudno mi było czytać jak bardzo cierpi w Dworze Wiosny, który na początku wydawał się pięknym miejscem. Maas oczywiście nie zrobiła z niej załamanej dziewczynki jak to robią niektórzy autorzy, ale postawiła ją na nogi i pokazała, że kobieta może mieć jednak jaja!

W "Dworze cierni i róż" byłam kompletnie zakochana z Tamlinie! Uważałam go za chodzący ideał, przy którym sama mogłabym spędzić wieczność, ale teraz? Uciekłabym od niego przy pierwszej lepszej okazji! Pod wpływem szaleńczej miłości do Feyry stał się kimś całkowicie innym, w pewien sposób okrutnym i powiem szczerze, że w wielu momentach miałam ochotę wskoczyć do książki i dać mu nią kilka razy przez łeb, by przejrzał na oczy jakim dupkiem się stał!

No i na koniec zawsze musi być apetyczna wisienka, prawda? Z Rhysem mieliśmy już styczność pod koniec pierwszej części, jednak nie była to postać, którą poznalibyśmy od początku do końca. Jedyne co było o nich wiadome to, to że jest okrutnikiem bez serca, który nie zasługuje na życie. W tej książce Rhysand wysunięty jest razem z Feyrą na pierwszy plan, dzięki czemu mamy szansę zapoznać się z historią mężczyzny, z tym jaki naprawdę jest. Osobiście uważam, że jest to najlepiej wykreowana postać i dałabym wszystko, żeby taki fae siedział teraz koło mnie! Rhys jest mój dziewczęta! ;)

Nie myślałam, że "Dwór mgieł i furii" będzie aż tak dobry! Pierwsze część skupiała się na tej stronie romantycznej, gdzie śledziliśmy przede wszystkim losy miłosne Feyry i Tamlina i dopiero na końcu otrzymaliśmy pojedynki, szalone zwroty akcji. Tutaj przez całą książkę coś się dzieje, cały czas zasypywani jesteśmy nowymi wydarzeniami, które zagwarantują czytelnikowi śmiech, płacz, uśmiech na twarzy, czyli wielką mieszankę wybuchową.

Aktualnie jestem w tym stanie, gdzie posiadam kaca książkowego. Nie mam pojęcia co myśleć o całym zakończeniu, które wprawiło mnie w osłupienie, ale mam nadzieję, że trzecia część będzie kompletnym szaleństwem i powali mnie na łopatki!




A wy jakie macie wrażenia po tej części? Zszokowani tak samo jak ja? :)

piątek, 10 lutego 2017

Przegląd seriali - Riverdale

Cześć i czołem! Postanowiłam zrobić na blogu nową serię, gdzie będę opisywać dla was seriale, które miałam okazję obejrzeć! Mam nadzieję, że przyjmiecie taką formę rozrywki miło i pojawią się kolejne posty! Zapraszam do czytania! :)



Riverdale to serial oparty na komiksach wydawnictwa Archie Comics. Pierwszy odcinek pojawił się w styczniu tego roku (2017) i od tego czasu serial osiągnął naprawdę wielki sukces!


Cała historia dzieje się w małym, spokojnym miasteczku, gdzie pewnego dnia w dziwnych okolicznościach ginie młody chłopak. W szkole powstaje dość duża afera, ponieważ każdy chce jak najszybciej złapać sprawcę tego wypadku. Na początku wiadomo, że był to nieszczęśliwy wypadek, jednak gdy ciało nastolatka wynurza się z wody okazuje się, że mogło  to być morderstwo z zimną krwią.

O serialu dowiedziałam się z twittera, gdzie już po pierwszym odcinki nastąpił jeden wielki szum! Zaciekawiłam się tym i postanowiłam, że sama spróbuję to obejrzeć i muszę przyznać, że jestem naprawdę mile zaskoczona.

Odcinki Riverdale trwają około 40-50 minut i powiem szczerze, że nie znalazłam dotąd serialu, w którym mogłoby wydarzyć się tak wiele w ciągu tego czasu. Już od samego początku akcja świetnie się rozwija i do samego końca jego twórcy trzymają widza w niepewności. Riverdale to serial, w którym przeżyjemy małe chwile grozy, ale nie brakuje w nim też humoru!

Obsada Riverdale została naprawdę świetnie dobrana! Bohaterów polubiłam już od samego początku, ale muszę przyznać, że spotykamy w nim również te złe charakterki, które oczywiście za wszelką cenę będą chciały zniszczyć poprawiającą się sytuację. Gra aktorska jest bardzo dobra, natomiast dialogi pomiędzy nimi naturalne, więc nie mamy do czynienia ze sztucznością.

Uważam, że naprawdę warto obejrzeć Riverdale. Myślę, że jest to serial bez większych ograniczeń wiekowych, ponieważ każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dla fanów kryminałów na pewno w sam raz, dlatego szykujcie się na interesujący seans - już dzisiaj (10.02) pojawi się 3 odcinek, więc będzie się działo!




Słyszeliście już o Riverdale? Pochwalcie się w komentarzach jakie seriale lubicie oglądać w wolnych czasie! :)

piątek, 3 lutego 2017

Był sobie pies



Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Pewnego dnia na świat przychodzą małe, pełne życia szczenięta. Nie jest im jednak łatwo. Dlaczego? Niestety ani ich matka, ani one same nie zaznały nigdy przyjemnego dotyku człowieka, ciepła domowego czy też pełnej różnych pyszności miski. Mimo wszystko pies to przecież mądra istota, więc z pomocą kochającej matki szczenięta dorastają w szczęściu i radości, ale do czasu...Pewnego dnia psiaki zostają złapane i w ten sposób mały Bailey dostaje swoją życiową misję w domu chłopca. Jaka to misja? Podarować człowiekowi swoją miłość!


"PIES JEST JEDYNĄ ISTOTĄ NA ŚWIECIE, KTÓRA BARDZIEJ KOCHA CIEBIE NIŻ SAMEGO SIEBIE" - J. Billings


Książka W. Bruce'a Camerona to moim zdaniem dość specyficzna powieść. Jako wielka wielbicielka tych puchatych kulek, nigdy nie przepadałam za książkami o ich tematyce. Jestem osobą bardzo wrażliwą na te tematy, więc kiedy psiak w książce, czy nawet filmie umiera, potrafię płakać po nim godzinami i nie umiem się uspokoić. Dlatego więc zawsze unikałam czytania takich historii, ale czasami trzeba się przełamać prawda?

Pierwszą rzeczą, która bardzo mnie zdziwiła już na samym początku, jest to że narratorem opowieści jest pies! Poznajemy go już od samych narodzin, widzimy jak dorasta wraz ze swoim rodzeństwem i matką, która za wszelką cenę chciała chronić swe potomstwo przed niebezpiecznymi ludźmi. Pokazuje to idealnie mądrość tych stworzeń i moim zdaniem otwiera oczy czytelnikowi na pewnie sprawy.

Książkę przepełnia prostota. Na samym początku nie spodobał mi się ten całkowicie prosty i można powiedzieć, że czasami dziecinny sposób pisania historii. Z czasem jednak zrozumiałam, że skoro narratorem jest pies, to raczej ten nie zna jakiegoś wielce inteligentnego języka. Z każdą kolejną kartką zakochiwałam się w tej prostocie, która zaczęła też powolutku chwytać mnie za serce. To też sprawia, że nawet małe dziecko może sięgnąć po "Był sobie pies" i poznać te pełne miłości stworzenia, które poszłyby za swoim człowiekiem w ogień.

Niestety nie jest to piękna baśń, gdzie piesek mógłby żyć wiecznie aż do samego końca z właścicielem. Musi nastąpić dzień, gdy przyjaciel, którego tak niesamowicie kochamy odchodzi za tęczowy most. Ale czy na pewno? Tak jak pisałam na początku - Bailey ma jakąś misję do wykonania, więc co? Tak po prostu musi odejść? O nie, nie, nie! Niektóre psy nie mogą pójść do nieba. Muszą powrócić po swojej śmierci z powrotem na ziemię, by na nowo rozpocząć misję.

"Był sobie pies" to niezwykle prosta, ale zarazem inteligentna książką, po którą powinien sięgnąć każdy wielbiciel pupili. Podczas jej czytania uronimy kilka łez, ale mimo wszystko historia ta należy do pozytywnych! Mimo że nie jest to wielkie arcydzieło, moim zdaniem warto usiąść w wygodnym fotelu z tą lekturą i po prostu oddać się przyjemności! Ale nie zapomnijcie żeby podczas jej pochłaniania, podrapać swojego malucha za uszkiem! ;)




Dziękuję Wydawnictwu Kobiece za możliwość przeczytania książki!
A wy lubicie czytać tego typu książki, czy tak jak ja zazwyczaj ich unikacie przez słabe nerwy? :)


wtorek, 31 stycznia 2017

Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą




W każdej z nas tkwi jędza, jednak czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy. Obok problemu przechodzimy obojętnie, nie mając pojęcia, że ta mała złośnica powoli wyniszcza nas od środka, rujnując nasze dotychczasowe życie. Dlaczego tak jest? O dziwo chce nas chronić od złych wydarzeń, ale niestety dość często naszym kosztem.
Takich zołz jest niesamowicie wiele i prawie każda z nich zamieszkuje nasze myśli. Królowa Porównań pokazuje jak beznadziejne jesteśmy w porównaniu z innymi, którzy osiągnęli sukces. Zajęcioholiczka to mały króliczek z reklamy baterii, któremu na wszystko starcza energii. Królowa Dramatu wprost kocha żywić swoją panią ciągłą adrenaliną jak i problemami. Oprócz tych trzech nieznośnych pannic, autorki książki, czyli Amy Ahlers oraz Christine Arylo podczas dotychczasowej pracy odnalazły we wnętrzu kobiet jeszcze dziesięć innych zołz, które systematycznie zatruwają nam życie.
Wydawałoby się, że skoro takie jędze mieszkają w naszych umysłach, to nie możemy się ich pozbyć! Autorki tej książki potrafią jednak czynić cuda w życiu kobiet, dlatego przygotowały dla nas ciężką, ale zarazem przyjemną drogę, gdzie na mecie odnajdziemy wreszcie upragniony spokój i dobro dla własnego organizmu. Potrzebne będą jednak chęci, bez których nigdy nie damy rady osiągnąć zamierzonego nam celu.
Na początku oczywiście będziemy musiały poznać, która zołza zadomowiła się u nas i nie ma raczej zamiaru się wynieść. Co więc trzeba zrobić? Przeczytać jedynie dokładnie zabawne opisy niezbyt miłych koleżanek, a następnie wykonać łatwy test. Proste, prawda? Tutaj jednak zaczną się schody jakie będziemy musiały przebyć małymi kroczkami. Wydawałoby się to dziwne, ale naszym zadaniem jest przede wszystkim pokochanie zołzy, która dotychczas zatruwała nam życie. Pamiętajmy, że ten mały demon w sukience jest naszą częścią, dlatego dając jej miłość, obdarowujemy samie sobie tym uczuciem, które zdecydowanie jest nam potrzebne do samoakceptacji! Bo kto nie chciałby być kochanym?
Pewnie myślicie sobie "Pf! Łatwizna!". Ja na początku też tak uważałam, jednak w trakcie czytania lektury uświadomiłam sobie jak mocno zołza potrafi się we mnie zagnieździć. Mimo wszystko zawzięłam się w sobie i powiedziałam "STOP!". Postanowiłam skończyć z porównywaniem siebie do innych osób, zakończyłam bycie Dobrą Dziewczynką, która stawia dobro innych na pierwszym miejscu. Pomimo, że nie pozbyłam się całkowicie tego małego diabełka, czuję się o wiele lepiej, czuję że jestem w pewien sposób wolna i o to tutaj chodziło, prawda?
Każda z nas jest wyjątkowa, dlatego zasługujemy na szczęście i nikt nie ma prawa nam w tym przeszkadzać!




Premiera książki "Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą" już 15 lutego!

sobota, 21 stycznia 2017

Krew elfów


Geralt wreszcie odnajduje Ciri - małą psotną dziewczynkę, która przeżyła masakrę w swoim mieście, dała sama radę w niebezpiecznym Brokilonie. Okazuje się, że jest ona Przeznaczeniem, w które wiedźmin niestety nie potrafi uwierzyć, ale mimo wszystko bierze ją po swoje skrzydła, by wychować ją na silną wiedźminkę. W Kaer Morhen zaczynają się codzienne treningi, w których dziewczyna ma pokazać rozwijającą się w niej siłę, spryt, szybkość i umiejętność zabijania stworów, które nadal grasują po świecie, zabijając niewinnych ludzi. 
Niestety radosne chwile w Kear Morhen musi przyćmić spór pomiędzy wieloma rasami żyjącymi na świecie. Sytuacja jest bardzo napięta, ponieważ każdy chce przejąć władzę siłą, zniszczeniem innych ras. Wiedźmin za wszelką cenę chce zachować neutralność, jednak nie jest to łatwe, gdy jego podopieczna okazuje się być w dużym niebezpieczeństwie.


"Krew elfów" jest to trzeci tom serii książek Andrzeja Sapkowskiego, gdzie tym razem mamy do czynienia z jedną, spójną historią dotyczącą głównie dorastania Ciri u boku Geralta. Od samego początku nie mogłam się doczekać aż skończę zbiór opowiadań, by wreszcie mieć okazję sięgnąć po "normalne" książki, ponieważ nie jestem fanką takiej formy pisania.
W poprzednich częściach główną rolę w całej akcji odgrywał Geralt, w którym oczywiście zakochałam się na zabój! Tutaj również mamy z nim do czynienia w dużej mierze, ale tym razem na pierwszy plan wysunięta jest żeńska część bohaterów. Największą uwagę autor poświęca Ciri, która pojawiła się w "Mieczu przeznaczenia". Poznajemy ją, widzimy jak dorasta pod okiem wiedźminów w ich siedzibie. Muszę przyznać, że polubiłam ją już od pierwszej chwili! Najpierw widziałam w niej uroczą, ale psotną dziewczynkę, która powolutku przeradza się w silną, młodą kobietę, która potrafi pokazać pazurki. Zauważyłam też, że Geralt nieco się zmienił przez jej towarzystwo i jest to raczej pozytywna zmiana! 
Są jeszcze jakieś kobiety? Oczywiście, że tak! Wiedźmini zmuszeni byli wezwać do pomocy czarodziejki, które również odgrywają dużą rolę w całej akcji i mogliśmy je spotkać w "Ostatnim życzeniu" czy też "Mieczu przeznaczenia". Zauważyłam przez to w książce dużo typowych zachowań dla zwyczajnej kobiety, co czasami przynosiło dość komiczne wydarzenia na kartki tej powieści. Najbardziej spodobało mi się jednak to, że nie nie są one pokazane jako ta słabsza płeć, która do niczego się nie nadaje, co niestety dość często w książkach spotykam, także chwała ci za to panie Sapkowski! Mnie osobiście spodobał się zabieg, by nieco odsunąć Geralta na bok i pokazać silne babki w akcji! 
W książce jak zawsze nie brakuje niebezpieczeństw, humoru, ale również cudownych opisów, dzięki którym automatycznie przenosimy się do innego świata wraz z bohaterami "Krwi elfów". Wielokrotnie czułam ogromny stres podczas czytania tej historii. Dlaczego? Wielu wydarzeń tej książki nie można dobrze przewidzieć, przez co nie mamy tej pewności, czy czasami komuś nie stanie się coś strasznego, ale gdy teraz na to patrzę, uważam to za dość duży plus, ponieważ cały czas czujemy się zaskakiwani przez pisarza. 
Na samo zakończenie powiem tylko jedno - kac gwarantowany! 





A wy co sądzicie o tej serii książek? Ja osobiście nie mogę uwierzyć, że tak bardzo pokochałam polską powieść! :)

sobota, 14 stycznia 2017

Książkowe fakty...o mnie!

Cześć i czołem! Ostatnio na blogu (KLIK) zauważyłam bardzo fajny post, gdzie dziewczyny wymieniły fakty o sobie samych! Postanowiłam, że jest to dość ciekawy pomysł, dlatego też zapraszam was do czytania!

Znalezione obrazy dla zapytania welcome gif


1. Jestem jedną wielką sroką okładkową. Uwielbiam piękne wydania książek, dlatego dość często zdarza mi się kupić jakąś lekturę, bez wiedzy o czym jest i czy będzie w stanie mnie zaciekawić!
2. Pierwsza książka jaką wypożyczyłam z biblioteki, to pięknie ilustrowana historia "Zakochanego kundla". Od tamtego czasu minęło już sporo lat, ale nadal mam duży sentyment do tej historii.
3. Nie znoszę bibliotek szkolnych! Wszędzie tylko słowniki, lektury szkolne no i niestety brak ciekawych, młodzieżowych książek, które rzeczywiście mogłyby zaciekawić nasze pokolenie.
4. Nigdy nie zaakceptuje elektronicznych książek! Owszem, jest to wygodne, ale mimo wszystko nie potrafię przy takiej książce się skupić, brakuje mi kartek, ślicznej okładki...
5. Moją przygodę z czytaniem zaczęłam w czwartej klasie podstawówki od książek fantasy, które kocham do tego dnia i to zazwyczaj tylko w nich się zaczytuję.
6. W dotychczasowym życiu szkolnym przeczytałam tyko jedną lekturę szkolną i jest to "Oskar i pani Róża". W reszcie pomogły mi dobre streszczenia...Nie bierzcie ze mnie przykładu!
7. Kocham zapach książek!
8. Uwielbiam słychać muzyki podczas czytania. W tamtym momencie kompletnie przenoszę się do innego świata i nie wiem co się wokół mnie dzieje.
9. Nie potrafię czytać w autobusie w drodze do szkoły czy domu! Zbyt wiele rzeczy mnie wtedy rozprasza i nie mogę skupić się na losach bohaterów.
10. Chciałabym kiedyś napisać swoją książkę!
11. Gdy miałam 12-13 lat pisałam fanfictions o One Direction. Niedawno znalazłam to cudo i nie mogłam przestać się śmiać z głupot jakie tam zamieszczałam!
12. Uwielbiam chodzić do księgarni takich jak Empik, czy Matras, ale tylko po to, żeby pooglądać książki. Nigdy w nich nie kupuję...zbyt biedna jestem!
13. Nie lubię pożyczać komuś książek, ponieważ boję się, że ich nie odda lub odzyskam je w okropnym stanie!
14. Nie lubię pożyczać również od kogoś książek dla siebie. Dlaczego? Skupiam się wtedy tylko na szybkości czytania, by jak najwcześniej oddać je danej osobie.
15. Uwielbiam jeść słodycze podczas czytania! Zawsze muszę mieć jakieś dodatkowe zajęcie!
16. Nie dbam jakoś przesadnie o książki, dlatego zaginam rogi, grzbiety, zaznaczam ulubione cytaty!
17. Uwielbiam, gdy książka ma na sobie jakieś ślady użytkowania. Uważam, że wtedy posiada swoją duszę, w której kompletnie się zakochuję!
18. Nienawidzę, a zarazem kocham smutne zakończenia, po których potrafię płakać przez kilka godzin, ponieważ jestem mega wrażliwym czytelnikiem!
19. Nigdy nie przeczytałam żadnego horroru! Dlaczego? Mam zbyt bujną wyobraźnię na takie rzeczy, dlatego wolę spać w spokoju!
20. Moim największym marzeniem jest żyć w świecie stworzonym przez moją ulubioną autorkę, czyli Sarah J. Maas!
21. Nie lubię czytać zbyt długich serii książkowych, ponieważ w połowie ich czytania, znajduję inną lekturę, zapominając całkowicie o tym, by później kontynuować poprzednią opowieść.
22. Nie jestem typem czytelnika, który po obejrzeniu filmu na podstawie książki, potrafi wytknąć błędy. Zawsze traktuję coś takiego jako nieco inną historię, którą mogę przeżyć na nowo w nieco innym wydaniu.
23. Nigdy nie przeczytałam do końca "Harrego Pottera"! Kilkakrotnie próbowałam dokończyć tę serię, ale nie dałam rady, ponieważ strasznie mnie to wszystko nudziło!
24. Uwielbiam, gdy razem z mamą kładziemy się w jednym pokoju i każda z nas czyta jakąś ciekawą lekturę. Miło jest zatrzymać się trochę w czasie i pobyć z ukochaną osobą!
25. Nie znoszę, gdy ktoś krytykuje mnie z tego powodu, że czytam, ponieważ "To nie jest w modzie!".



To na tyle! Spodziewałam się, że znalezienie 25 faktów będzie ciężkie, ale poszło mi dość sprawnie z czego jestem zadowolona. A wy co możecie powiedzieć o sobie? Dzielcie się tym w komentarzach! :)